Odrobina szaleństwa
Bukmacher | kredyt hipoteczny | Opony zimowe Pamiętam, gdy  w czasie pewnych wakacji postanowiłem zrobić coś szalonego. Umówiłem się ze wspaniałą dziewczyną i ponieważ nie chciałem jej przyjmować w moim domku kempingowym nie najlepszej jakości, postanowiłem coś wymyślić. Kilka dni wcześniej słyszałem, że w zamkniętym dla turystów „Domku Myśliwskim” organizowane będzie spotkanie dyrektorów firmy, która była właścicielem tego ośrodka. Niestety nie możliwe było wynajęcie tego obiektu więc musiałem wymyślić nieco bardzie kreatywny sposób zorganizowania sobie lokalu. Zakradłem się z kolegą do domku stróża i w pewien sposób, którego nie będę tutaj opisywał, zdobyliśmy klucze do „Domku Myśliwskiego”. Gdy już do niego weszliśmy byliśmy ogromnie zaskoczeni. W salonie stał dwunastoosobowy, drewniany stół z porcelanową zastawą i srebrnymi sztućcami. Na ścianach wisiały wypchane głowy zwierząt a na podłodze trzy dywaniki z niedźwiedziej skóry. Na środku salonu znajdował się oszklony kominek, który jak później się okazało, wystarczał do oświetlenia całego pomieszczenia. Pomimo tego, że nieco bałem się potencjalnej wpadki pomyślałem sobie, że „jak  szaleć to szaleć” i postanowiłem wykorzystać ten lokal i przeżyć niesamowitą przygodę. Miałem cztery godziny do spotkania z moja dziewczyną więc postanowiłem zaszaleć jeszcze bardziej. Kupiłem świece, dwa szampany oraz czekoladki Ferraro  i przygotowałem miejsce naszej randki. Nie sposób jest opisać zdziwienia mojej dziewczyny, gdy weszła do „Domku Myśliwskiego”. Drewniany, stół, świece, kominek, srebrna zastawa i dwa chłodzące się szampany zrobiły na niej piorunujące wrażenie. Nigdy jeszcze nie przeżyła takiej randki jak wtedy. Zabawiliśmy w domku myśliwskim do czwartej, po czym musiałem w nim posprzątać i oddać klucze tak aby nikt nie dowiedział się o moim przedsięwzięciu. Tamten wieczór nauczył mnie to jednego. Warto postarać się o odrobinę szaleństwa i stworzyć chwile, które długo się jeszcze pamięta.
| |